12 października 2015

Gaja Kołodziej - Księżniczka w blasku sławy i cieniu obsesji

Gaja Kołodziej to urodzona w Warszawie 26 latka, która swoje poważniejsze pisarskie przygody rozpoczęła już w gimnazjum. Dzięki temu teraz ma już na koncie siedem książek. Jak możemy się dowiedzieć z jej strony internetowej, jest osobą bardzo aktywną o wszechstronnych zainteresowaniach i w tak młodym wieku osiągnęła już naprawdę wiele. (gajakolodziej.com)

Tytuł: Księżniczka w blasku sławy i cieniu obsesji;
Autor: Gaja Kołodziej;
Liczba stron: 335;
Wydawnictwo: Literary Art Institute
Gatunek: Literatura piękna;

Nadia to była studentka szkoły aktorskiej. Została wyrzucona, bez możliwości powrotu czy dostania się do innej szkoły o tym kierunku. Staje przed życiową decyzją: co dalej? Ma do wyboru pracę w warzywniaku lub rolę znienawidzonej Księżniczki w stacji &TV, postaci stworzonej przez jej babcię, o przygodach której słuchała od najmłodszych lat. Czy w tej sytuacji pieniądze przesądzą o wyborze i czy będzie to dobra decyzja?

"Księżniczka..." to czwarta powieść, która wyszła spod pióra Pani Kołodziej. I po przeczytaniu jej, nigdy nie powiedziałabym, że została napisana przez osobę zaledwie pięć lat starszą ode mnie. Zaskakująco lekki styl pisania sprawia, że kiedy już raz sięgnie się po książkę, ciężko jest ją odłożyć. A to w połączeniu z ciekawą fabułą i niesamowitymi postaciami daje prawdziwe arcydzieło!
Niestety, przyczepić się muszę do okładki, która jako-tako nawiązuje do "blasku sławy", mediów i całej tej otoczki, jednakowoż według mnie zupełnie do fabuły nie pasuje. Jest, można by powiedzieć, zbyt nowoczesna... I więcej zdradzać nie będę - zachęcam do przeczytania.

Narracja jest pierwszoosobowa, w większości są to opisy. Przez prawie całą książkę poznajemy tylko kilka imion, ale jak się okazuje, jest to zabieg celowy. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, w tym przypadku jest to doskonałe rozwiązanie. Postaci są przede wszystkim odtwórcami ról, nie zaś ludźmi. Mówi nam to wiele o głównej bohaterce.
Przyznam szczerze, że to chyba pierwsza taka sytuacja, kiedy zapałałam sympatią do postaci, która jest tak egoistyczna i zadufana w sobie jak Nadia. Zazwyczaj od razu zrażam się do takich postaci. Być może polubiłam ją głównie za jej cięty język lub pasję, z jaką buntuje się przeciw światu, który nie spełnia jej oczekiwań. Mówi to, co myśli, nie przejmując się konsekwencjami, przez co zmaga się z samotnością. Przez większość książki czekałam na moment, kiedy jednak przestanie skupiać się tylko na sobie i co już myślałam, że ten moment właśnie nadchodzi... Okazywało się, że jednak nie. A czy Nadia się zmieniła? Przekonajcie się sami.

Oczywiście jak jest księżniczka, to nie może zabraknąć i księcia. Tym jednak nie bohatera na białym rumaku. Tajemniczy Przystojniak również jest nieidealny, zaskakujący i... No cóż, oczywiście tajemniczy. I chociaż chciałabym się rozpisać na jego temat, to po prostu nie mogę. Nie darowałabym sobie, gdybym popsuła czytelnikom niespodziankę. Powiem jedno: Spodziewajcie się niespodziewanego. Pomogłam?

To dziadek zaproponował babci, żeby przelała swoje opowiadania na papier. Zapewne myślał, że w jakimś stopniu powstrzyma to jej niekończący się potok słów. Niestety, nawet Sąd Ostateczny nie powstrzymałby skłonności babci do paplania bez końca i jestem przekonana, że gdy w końcu stanie u bram nieba, Święty Piotr przepuści ją bez kolejki, byleby tylko nie musieć słuchać jej głosu już nigdy więcej.

Jeśli chodzi o samą fabułę... W większości po prostu nie da się przewidzieć, co stanie się za chwilę. Zgodnie z tytułem oraz opisem książki znajdziemy w niej trochę brutalnej prawdy o sławie i mediach, a także obsesje, romans i wiele, wiele innych ciekawych wątków. Jednak opis w tym przypadku, chociaż zgodny z treścią książki, dotyczy tylko jednej płaszczyzny powieści, a jest ich tu całkiem sporo. Patrząc na książkę i czytając jej opis, spodziewałam się czegoś zupełnie innego, cięższego, bardziej skupionego na tych właśnie kwestiach. Myliłam się, ale byłam tym faktem pozytywnie zaskoczona. Ponadto podczas czytania niejednokrotnie śmiałam się w głos lub miałam łzy w oczach (dobrze, że byłam sama w domu).

Liczne spotkania autorskie i liczba zobowiązań zmusiły babcię do zaprzestania werbalnego wyżywania się na swojej rodzinie (...)


Mam nadzieję, że pojawi się kolejna część "Księżniczki...". Poza tym zamierzam sięgnąć po pozostałe powieści autorki. Jeśli Pani Gaja zawsze pisze tak pomysłowo i wciągająco, to chyba na mojej półce przybędzie kilka pozycji.
Polecam. Zdecydowanie polecam, nie tylko nastolatkom. Lekka, przyjemna, ale i potrafiąca wiele nauczyć historia. Ja z pewnością do niej wrócę – i to nie raz.
A jeśli ktoś już jest po lekturze, to zachęcam do podzielenia się opinią.


2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie :)
    Dobrej nocy!
    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi nieźle! Na pewno przeczytam ;)

    M.

    OdpowiedzUsuń