14 stycznia 2014

Gena Showalter - Alicja w Krainie Zombie

Alicja w krainie zombie - Gena ShowalterZapragnęłam przeczytać Alicję w Krainie Zombie w pierwszym momencie, w którym zobaczyłam ją w księgarni. Mimo widocznego wzrostu zainteresowania żywymi zwłokami wśród społeczeństwa i wszystkich najnowszych tworów autorów i reżyserów, którzy wychodzą zainteresowanym ludziom naprzeciw, uznałam pomysł na przerobienie tak znanego oryginału w ten właśnie sposób za godny uwagi. Nim udało mi się w końcu sięgnąć po książkę, której okładka całkowicie mnie oczarowała, w mojej głowie pojawiło się konkretne wyobrażenie jej treści. Tytuł nasunął mi wizję Alicji, która wpada do króliczej dziury i zamiast Królowej Kier, pokonać musi armię krwiożerczych zombie. Nawiązanie do Alicji w Krainie Czarów prawdopodobnie nie mogło zmylić mnie bardziej, choć biały królik i zombie to ważne elementy powieści, choć pojawili się w nieco innych okolicznościach. Błędne pierwsze wrażenie nie powstrzymało mnie od jej przeczytania. Wręcz przeciwnie, odświeżenie Alicji w zupełnie nowy i ciekawy sposób jeszcze bardziej przekonało mnie do tej pozycji.

Autor: Gene Showalter
Tytuł: Alicja w Krainie Zombie
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 505
Gatunek: Literatura młodzieżowa

Kroniki Białego Królika rozpoczyna szczególny dla głównej bohaterki dzień. Alicja Bell obchodzi swoje szesnaste urodziny, które jej zdaniem zakończyły się tragedią wyłącznie z jej winy. Do końca życia miała zapamiętać tę datę nie tylko jako swoje przyjście na świat, ale również zostanie sierotą. Wszystko zmieniło się kiedy złotowłosa Alicja otworzyła po wypadku oczy i nadal leżąc bezwładnie w samochodzie, zobaczyła zwłoki własnej siostry i przecięte ciało matki. Wtedy po raz pierwszy dostrzegła potwory, przed którymi ojciec od zawsze starał się obronić swoją rodzinę. Uwierzyła mu dopiero wtedy, kiedy wszystkie jego zakazy i niewytłumaczalne wcześniej nawyki zostały usprawiedliwione widokiem zombie wynurzających się z jego ciała i pożerających je na nowo.
Koniec tej książki był dla mnie bardzo przewidywalny, ale mimo tego całość bardzo mi się spodobała. Autorka, mimo cennej straty, dała Alicji nowe życie i nowy cel, zamiast pozostawić ją w ciągłej depresji i zapewnić czytelnikowi wątpliwą przyjemność czytania kilkudziesięciu stron opisujących bezgraniczną rozpacz. Dziewczyna przeprowadza się do dziadków i zmienia szkołę, gdzie poznaje nowych przyjaciół, ale zdobywa również wrogów. Sytuację utrudniają wizje, które pojawiają się za każdym razem, gdy rano widzi chłopaka o imieniu Cole - przewodniczącego grupy, która budzi strach wśród innych, ale nie w jej przypadku. Wkrótce okazuje się, że może on pomóc Alicji, choć będzie to kosztowało ją wiele wyrzeczeń.

To co podobało mi się najbardziej to fakt, że w książce znajdziemy wiele wątków, a każda postać jest wyjątkowo dopracowana. Autorka przedstawia bagaż emocjonalnych doświadczeń nie tylko samej Alicji, ale również historie innych bohaterów. Wszystko to sprawiło, że czytałam tę dość grubą pozycję z zaciekawieniem, czekając na kolejne odpowiedzi i rozwój sytuacji. W moim przypadku wielkim plusem jest to, że fabuła skupia się nie tylko na samej walce z zombie. Wątki poboczne: problemy w szkole, sercowe dylematy, rodzinne nieporozumienia, to wszystko sprawiło, że mnie książka nie zanudziła, choć przypuszczam, że znajdą się tacy, którzy uznają, że wplatanie wątków miłości i zazdrości zakłóca ideę wprowadzania do pozycji żywych trupów. Myślę jednak, że nie można spodziewać się więcej po literaturze typowo młodzieżowej.

Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, czasami między uczuciami Alicji przeplatają się zabawne fragmenty. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie postrzeganie przez Genę Showalter zombie. Stworzyła zupełnie inny opis, który niejako przeczy postrzeganiu ich przez większość ludzi. Zombie w "Alicji" nie są rozkładającymi się zwłokami, lecz duchami, które zostały skażone i opuściły swoje ciało. Bohaterowie mogą z nimi walczyć również tylko w swojej duchowej postaci. Takie wyobrażenie na pewno w moich oczach dodało książce na oryginalności, choć dla znawców zombie to pewnie pogardzenie świętych zasad porównywalne z wampirami iskrzącymi się na słońcu.

Alicja w Krainie Zombie to tak naprawdę Alicja w Anglii, która jako jedyna przeżyła wypadek samochodowy i nie spocznie póki nie pokona wszystkich zombie, które ewidentnie wszczęły za nią pościg. Mogę polecić tę książkę każdemu kto lubi podobne ironie losu, walkę ze złem, poszukiwanie własnego miejsca na świecie i symbole, które w trakcie czytania nadają nowy sens historii. Wiele mnie zaskoczyło, o niektóre obroty sprawy nigdy bym tej książki nie podejrzewała, ale to tylko przyczyniło się do mojej pozytywnej opinii i dodaniu tej pozycji do listy moich ulubionych. Zdecydowanie czekam na drugi tom o już pewnej siebie i obdarzonej wieloma talentami Alicji Bell i nowych gniazdach ożywionych zwłok.




7 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że mnie zainteresowałaś. Już wcześniej rzucił mi się w oczy ten tytuł, jednak dopiero teraz postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej.
    Sama recenzja w porządku, jednak myślę, że powinnaś ją przejrzeć w celu wyeliminowania niektórych, drobnych błędów :)
    Myślę, że sięgnę po tę książkę, jak tylko będę miała czas i okazję :)
    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka mi nie przypadła do gustu, główna bohaterka była irytująca

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na razie, jeszcze nie miałam styczności z książką, jak tylko będę miała możliwość, to na pewno przeczytam :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach. Strasznie chce przeczytac. :)

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele razy mijałam tą książkę w empiku, ale bez zainteresowania. Teraz jednak się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka już za mną chodzi od jakiegoś czasu, na blogach co chwile pojawiają się jej recenzje. Nie mogę się doczekać aż po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń