26 listopada 2013

Katarzyna Szelenbaum - Wielki Północny Ocean. Księga III. Bóg

Sięgając po tę książkę miałam świadomość, że pisana jest naprawdę trudnym językiem. Podjęłam wyzwanie i przyznam szczerze, że się nie zawiodłam.
  
Gdyby śmierć przyszła teraz w tej chwili, gdyby objęła go swymi ramionami i poczęła wysysać oddech, nawet by nie wierzgnął – oddałby się jej z pokorą i cichą radością.

Tytuł: Wielki północny ocean. Księga III. Bóg; Autor: Katarzyna Szelenbaum; Wydawnictwo: G+J; Liczba stron: 378; Gatunek: Fantastyka i realizm magiczny;

Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin nie może pogodzić się z wolą Dzikiego Kruka, który zamierza go odprawić. Lęk w jego sercu pogłębia się na równi z chaosem trawiącym przesiąknięte krwią ludzką ziemie królestwa. Wrogowie armii rosną w siłę, giną żołnierze, szerzą się plotki o nadchodzącej rzezi, a nawet o rzekomym powrocie samego Dżasko. Jak wielu jego synów zdoła uśmiercić Kruk, nim ostatecznie zmiażdżą oni jego potężne skrzydła? Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie.
Niestety, przez początek książki, byłam bardzo zagubiona w treści, ze względu na to, że zaczęłam czytanie od księgi trzeciej... Ale kiedy wreszcie zaczęłam wciągać się w treść, po prostu dałam się pochłonąć. Powieść wciągnęła mnie bez reszty i samą końcówkę przeczytałam już jednym tchem. Po prostu brak mi słów, by opisać geniusz autorki. Aż nie chce się wierzyć, że jest to jej debiut. Świetny styl pisania, doskonale stworzony i opisany świat, ale i przedstawienie pewnych ludzkich problemów i zachowań z ich punktu widzenia tak doskonale, że aż chwilami ciężko w to uwierzyć. Czasem czułam się, jakbym znalazła się w skórze danego bohatera. Razem z bohaterami przeżywałam pewne sytuacje. Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem talentu autorki.

Jak już wspomniałam, język jakim napisane jest to dzieło, jest trudny. Z początku można się trochę gubić. Ale do tego można się przyzwyczaić, można się wciągnąć i zapewniam, że warto. Autorka porusza tematy, które są dość powszechne. Problemy, które dotyczą nie tylko państwa Eskaflonu, ale i dzisiejszego świata. Niektóre fragmenty są drastyczne, część jest po prostu przesiąknięta seksem, ale i problemami, które ze sobą niesie.

Szczególnie spodobała mi się postać porucznika Danaena, szanowanego przez wszystkich, uważanego za nieczułego i bezlitosnego. Może i faktycznie tak jest, ale w pewnym momencie okazuje się, że nawet on, tak jak każdy ma problemy.
Główny bohater, Rin, też jest postacią, którą czasem ciężko jest rozgryźć. On sam do końca nie rozumie samego siebie. Wydaje Wam się to znajome? Bo mi bardzo. Mimo tego, że to właśnie porucznikowi „oddałam serce“, to utożsamiam się poniekąd z Rinem.
Wszystkie postaci w tej powieści mają złożone charaktery, ciekawe osobowości. Warto, naprawdę warto je poznać.
Żołnierze zamarli z przerażenia, gdy nagle z kłębowiska ciał wypłynęła jakaś poraniona naga masa. Dopiero po chwili dotarło do nich, że ta skulona, trzęsąca się jakby z zimna, posiniaczona kula to zwinięty człowiek. Elessa omal co nie usiadł, zdjęty grozą. Czarne jak noc włosy zakrywały twarz dygocącego stworzenia, tak bardzo teraz niepodobnego do ludzkiej istoty. Dopiero kiedy z wielkim trudem podparło się ono na łokciach i spróbowało przyklęknąć, upewnili się, że ma ludzkie ciało. Rin zakrył oczy i upadł na kolana. Wolał umrzeć niż widzieć coś tak bluźnierczego i niepojętego! 
Polecam tę książkę osobom, które lubią wyzwania, książki, nad którymi trzeba się zastanowić, które naprawdę wnoszą coś do życia. Jeśli chcecie poznać inny, naprawdę nietypowy sposób postrzegania świata, to podsuńcie rodzicom pomysł na prezent. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie książka zawsze jest najlepszym prezentem.




3 komentarze:

  1. "Królestwo Escaflonu"? Toż to jakiś fanfik do "Vision of Escaflowne"? :D Nie pamiętam już tego anime, ale nazwa jest jak byk ściągnięta... Mam nadzieję, że tylko ona, bo inaczej należałoby tę książkę ochrzcić fanfikiem :P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Posiadam w domu tę część, jak i kolejną czyli "Los" (dwie wcześniejsze przeczytałam i zrecenzowałam) z braku czasu, nie mam jak się za nie zabrać. Musze mieć wszystkie 5 tomów. Dla mnie Pani Szelenbaum pisze genialnie. Sama chciałabym tak czarować słowem. Mistrzyni metafor ;)
    Pozdrawiam Stag

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy tak czytam ten opis, to stwierdzam, że naprawdę warto dać szansę temu dziełu. Wiele nie mówiąc, sama lubię poczytać takie książki, jaki i opowiadania, ale czytając fragment tego po prostu muszę dowiedzieć się więcej. Wolę jednak zacząć od Księgi pierwszej, więc poczekam, aż będę miała dostęp do polskiej księgarni czy biblioteki i na pewno sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam i więcej tak ciekawych recenzji, Alex

    OdpowiedzUsuń