29 października 2013

Sitriel - Czarna Walkiria


Z tego miejsca chciałbym przeprosić za długie milczenie, zaczął się nowy rok szkolny i zabrakło miejsca na czytanie lub recenzje. W ramach przeprosin podzielę się z Wami opowieścią o Czarnej Walkirii. A cóż to takiego? To nowa wersja przygód Harry'ego Pottera (a właściwie parodia), ale nie taka zwykła. Po pierwsze: to jest Yaoi, po drugie: Harry odkłada różdżkę, swoje imię i przeszłość, chwyta topór i przysięga zemstę swojemu oprawcy – i nie to nie jest tym razem Voldemort!


Tytuł: Czarna Walkiria
Autor: Sitriel – Magdalena Przelasa
Wydawnictwo: The Cold Desire
Liczba stron: 64
Gatunek: Yaoi, Manga, Fantasy

Akcja toczy się 4 lata po upadku Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Emerald, nowe imię Hary'ego, ma swoje dziecko i żyje w zamku, daleko w niedostępnych górach. Stara się tam uciec od swojej przeszłości. Czy mu się to uda i czy jego zemsta się dokona ? Musicie sami przeczytać, by się dowiedzieć. Niestety muszę stwierdzić, że w fabule zabrakło kilku ważnych faktów dla osób, które nie czytały bloga autorki – tak, to jest manga przeniesiona właśnie stamtąd.

Kto by zgadł, że na okładce znajduje się sam Harry Potter? J.K. Rowling z pewnością nie spodziewała się, że ktoś dokona aż takiej przemiany głównego bohatera jej książek. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o jego wygląd. Jego nowe życie, a szczególnie orientacja i przedmiot miłosnego zainteresowania... Cóż, to może zdziwić wielu fanów, nawet tych wielbiących wszelkiego rodzaju fanfictions! 

Ów komiks, muszę przyznać, namieszał mi w głowie. Rysunki są czytelne, ale w całym komiksie brakuje mi akcji – Ludzie! To jest Czarna Walkiria, a w dodatku Harry biega z toporem! – taki potencjał, który nie został wykorzystany (a mógłby!). Dodatkowo, to o czym warto wspomnieć - postacie i generalnie większość rysunków rysowana jest w stylu wschodnim, dlatego niech Was nie zaskoczą trójkątne twarze. Tu pojawia się jeszcze jeden mankament: niektóre profile mogłyby być narysowane ciut lepiej, ponieważ czasami postaci tracą proporcje. Poza tym Harry... Emerald, stał się przez to - hmm - odrobinę zniewieściały, ale kto wie, może ktoś gustuje i w takich mężczyznach.

Pomijając fizyczne cechy tego yaoi, komiks niesie ze sobą pewne przesłanie. Pod tymi rysunkami kryje się prawda o wybaczaniu i cierpieniu, chociaż są też tacy, którzy prawdopodobnie stwierdzą, że autorka całkiem nieźle opisała syndrom Sztokholmski.
Cieniutka książeczka zdążyła się skończyć zanim się dobrze zaczęła, ale... Z pewnością postawiła po sobie ślad. Pozytywny czy negatywny? Cóż, z pewnością treść jest zaskakująca, choć nie można powiedzieć, że przewija jej się dużo. Jak to w komiksach, ważniejsze są rysunki. A że każdy ma własny gust... Autorka nie wydałaby pewnie tego egzemplarza, gdyby los oszczędził jej talentu. Na przyszłość warto jednak byłoby pomyśleć o odrobinie koloru.

Ach, i pamiętajcie - to jest yaoi - jeżeli macie jakieś uprzedzenia co do związków homoseksualnych, lepiej nie czytajcie. A dla tych, którzy jednak zdecydują się przeczytać, mam pytanie : Z kim sparowalibyście Harry'ego... ekhm - Emeralda? Jestem niemal pewny, że nikt nie poda pary, która wystąpiła w komiksie – no chyba, że ktoś już czytał.







4 komentarze:

  1. Przyznam się, że moją pierwszą reakcją było skrzywienie, ale później... zaciekawiłam się. Myślę, że chcialabym po to sięgnąć po pierwsze dlatego, że jest cienkie i w razie czego nie męczylabym się wieczność, a po drugie... jest to coś zupełnie innego. Wiecie może gdzie można dostać tę mangę?
    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ganeralnie to wydawnictwo ma swoją stronę internetową gdzie można zamówic książkę, ale nie wiem czy jest jakaś możliwość kupna w księgarniach.

      Usuń
  2. Czytałam bloga. Wolę nie sięgać po nic, co zostało stworzone na jego podstawie, nawet z czystej ciekawości. (Warto wspomnieć, że Harry był "matką" tego swojego dzieciaka c:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam bloga. Wolę nie sięgać po nic, co zostało stworzone na jego podstawie, nawet z czystej ciekawości. (Warto wspomnieć, że Harry był "matką" tego swojego dzieciaka c:)

    OdpowiedzUsuń