19 września 2013

Jakub Ćwiek - Kłamca: Viva l'arte



Tytuł: Kłamca: Viva l'arte;
Autorzy: Jakub Ćwiek (scenariusz), Dawid Pochopień (rysunki), Grzegorz Nita (kolory);
Wydawnictwo: Sine Qua Non;
Liczba stron: 67;
Gatunek: Komiks, Fantastyka
Jakub Ćwiek - Polski pisarz, miłośnik i znawca popkultury oraz muzyki rockowej. Debiutował w 2005 roku zbiorem opowiadań Kłamca, opowiadających o przygodach nordyckiego boga, Lokiego, pracującego dla znanych z wierzeń chrześcijańskich aniołów. Już w jego pierwszych tekstach dało się dostrzec silne zainteresowanie popkulturą – opowiadania zawierały liczne odniesienia do różnych tekstów kultury, w dużej mierze do filmów. W Kłamcy popkultura występuje w roli współczesnej mitologii, przeplatając się z bardziej tradycyjnymi mitologiami, m.in. nordycką i chrześcijańską. ~ jakubcwiek.pl
Dziś mamy do czynienia z komiksem powiązanym z opowiadaniami Jakuba Ćwieka. Czy wersja graficzna zachęca do przeczytania całej serii lub stanowi jej uzupełnienie? Nie da się ukryć, że oryginalna wersja książki (o ile oczywiście istnieje) budzi większe zainteresowanie niż mocno okrojony komiks, po który sięga coraz mniej książkoholików. Istnieje też szerokie grono fanów i takich wersji, do których - jak i nie tylko - kierujemy dzisiejszą recenzję!

* Męska perspektywa *

Komiks! Tak, sam byłem zaskoczony, gdy usłyszałem od Ann, że mamy komiks do ocenienia. Ostatni komiks jaki czytałem (w zasadzie to było tak dawno, że nawet nie pamiętam tytułu) był oparty na historii wojownika. Powiem nawet, że była to długa seria, której akcja działa się na obszarach północnych. Z tego co pamiętam była bardzo słynna. Szkoda, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć tytułu, ale...

Wracajmy do meritum. Po latach przerwy w czytywaniu komiksów (nie licząc przypadkowo znalezionych w gazetach) musiałem się zderzyć z ścianą problemów, które występują przy ich czytaniu.

Przy pierwszej próbie nic nie zrozumiałem, przy drugej zrozumiałem fabułę, dopiero kiedy sięgnąłem po Kłamcę trzeci raz mogłem podziwiać rysunki. Pierwszy raz zajęło mi tak długo przeczytanie tak krótkiej powieści.

Właśnie, powieści. Jakub Ćwiek napisał całą serie Kłamcy, historii nordyckiego boga Lokiego, boga kłamstwa. Po upadku Walhalli, nordyckiej krainy bogów, Loki oferuje swoje usługi anielskim zastępom - w zamian za to żąda piór z ich skrzydeł. Do jego nowych obowiązków należy tropienie podobnych sobie bóstw, zabijanie demonów i grzeszników - tych najgorszych.

Generalnie stał się bóstwem od brudnej roboty.

Kłamca: viva l'arte, to krótkometrażowa historia o Lokim, który działa na zlecenie archanioła Gabriela.
Tym razem Loki ma odnaleźć zaginionego bezdomnego, który poświęcił swe życie Panu. Sprawa komplikuje się, gdy okazuje się, że ów bezdomny ma zostać kolejnym prorokiem, a jego anioł -stróż ginie. Śledztwo poprowadzi go do nowojorskich kanałów, które stały się siedzibą pewnej sekty oraz do tajemniczego artysty i jego nowego anioła stróża.

Świetna historia, rysunki Dawida Pochopnia doskonale oddają klimat opowieści. Wszystko byłoby lepsze, gdyby nie kiepsko dobrane wyrazy dźwiękonaśladowcze - rozumiem wyznacznik dobrego komiksu, ale nie ma co się oszukiwać - niszczą całość. Dorzućmy do tego to, że rysunki są w pewnych momentach nieczytelne - jakby ktoś się spieszył. I naprawdę wielki minus - wstęp, który niestety nie tłumaczy niczego osobom, które pierwszy raz dostały w swoje ręce Kłamcę. I na koniec epilog - tak bardzo wiejący kiczem. Liczyłem na mroczna historię, wszystko do siebie tak bardzo pasowało, ale te szczególiki tak rzuciły mi się w oczy.

Jeżeli jednak przymknąć oko na takie głupie błędy to otrzymujemy całkiem ciekawą opowieść, w dodatku wzbudzającą zainteresowanie jak wygląda cała seria - którą prawdopodobnie przeczytam w najbliższym czasie. Możecie się spodziewać że niedługo pojawi się na stronie recenzja całej serii Jakuba Ćwieka.







* Damska perspektywa *

Czy jestem fanką komiksów? To trudne pytanie. Nie czytam ich często, ale gdy nadarzy się okazja, z chęcią je czytam. Choć zazwyczaj nie ma w nich dużo treści, doceniam pomysł i wykonanie, bo to wymaga ogromnego nakładu pracy, by stworzyć nawet krótką zobrazowaną historię, która zainteresuje wymagające grono czytelników. Mówię to ja, grafik z zamiłowania, który niejednego zamówienia się podjął, ale komiksy dla niego to jeszcze nie do końca odkryty ląd. Moim skromnym zdaniem autorzy Kłamcy: Viva l'arte wykonali kawał dobrej roboty i należą się im za to ukłony! Na wstępie sam Jakub Ćwiek wyjawił swoje zaskoczenie dotyczące finałowej wersji, chwaląc umiejętności rysownika i tłumacząc jakie było jego wyobrażenie głównego bohatera. Mi stworzone postaci wydały się bardzo mroczne, idealnie wpasowały się w dość intrygujący, ale posępny charakter historii. Niekiedy bardzo ciemne, może nawet trochę trudne do odczytania, ale muszę do przed sobą przyznać - wyjątkowo spodobała mi się kreska Dawida Pochopnia. Fabuła fabułą, ale w komiksie niezwykle ważne są ilustracje, a że o gustach nie warto dyskutować, każdy sam powinien wyrobić sobie opinię na temat tego, czy innego stylu.

Historia sama w sobie była ciekawa, chociaż scenariusz nie należał do najdłuższych. Przebrnęłam przez połowę komiksu w chwilę skupiając się zarówno na treści, jak i ilustracjach. Zdarzyło mi się w duchu zaśmiać, ale czułam się też momentami zdezorientowana. Nie uważam jednak, by Kłamca skierowany był tylko i wyłącznie do płci męskiej. Co to, to nie! Z przyjemnością sięgnę po opowiadania Jakuba Ćwieka, o ile oczywiście wkrótce nadarzy się taka okazja. A jeśli komuś z Was się uda natrafić na wersję ilustrowaną opowiadań - nie wahajcie się, o ile gustujecie w tego typu książkach: momentami dość drastycznych, krwawych, tajemniczych, mrocznych, łączących w sobie fantastykę i grozę. 


4 komentarze:

  1. Osobiście, gdybym miała wybierać, to wole książkę. Komiks, chociażby najpiękniej na świecie ilustrowany, nie daję tego smaku co książka. Choć z drugiej strony cieszy oko.

    Dlatego czekam na waszą recenzję książki, zwłaszcza, że przymierzam się do przeczytania jej, a na razie słyszałam dwie skrajne opinie na temat "Kłamcy". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Jakubie Ćwieku słyszałam pozytywy. Na pewno sięgnę po jego książki, a co do komiksu - możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, komiksy to raczej nie moja działka. Ale jeżeli udałoby mi się dorwać tę książkę, to byłabym naprawdę wniebowzięta! Uwielbiam takie klimaty <3
    Recenzja jak zwykle na poziomie :)
    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ćwieka czytałam jedynie "Dreszcz" ale chcę zabrać się za inne jego książki również ;)

    OdpowiedzUsuń