10 lipca 2013

Stephen King - Zielona Mila

Będąc w szkole, już pod koniec roku – chodziłem do szkoły w czerwcu, bo wtedy mi się najbardziej chciało, o ironio! – rozmawiałem z moimi znajomymi o filmach, które warto obejrzeć. Wtedy usłyszałem „Zielona mila”. Opowiedzieli mi o czym jest ten film (tylko bez spojlerów, bo zabiję!) i historia bardzo mi się spodobała. Wtedy okazało się, że jest książka… A, że Astroo trzyma się zasad i najpierw czyta książkę, to teraz pora na meritum recenzji.

Głównym bohaterem książki jest Paul Edgecomb. Pracuje w więzieniu na bloku E. Ma styczność z ludźmi, którzy popełnili najgorszą zbrodnię – morderstwo. Na bloku są krótki czas, potem czeka ich spotkanie ze „Starą Iskrówą”, czyli krzesłem elektrycznym. Wkrótce na bloku E pojawia się niecodzienny więzień – John Coffey. Został skazany za brutalne zgwałcenie i zamordowanie dwóch dziewczynek. Wszystkie dowody są skierowane przeciwko niemu, bo przecież znaleziono go nad brzegiem rzeki obejmującego ofiary i powtarzającego „nie mogłem nic zrobić”.

Stephen King świetnym pisarzem jest i temu nie można zaprzeczyć. Czytałem dwie jego książki – obie krwawe, lecz nadal świetne. Jednak ta trzecia – „Zielona mila” – jak dotąd podobała mi się najbardziej.

Książka jest genialna i to słowo opisuje ją całkowicie. Od pierwszych stron wciąga nas w historię, która stopniowo staje się coraz lepsza. Opowiada o śmierci. Sądzę, że takie książki dzielą się na dwie grupy: te bardziej filozoficzne i te mniej. Z tych bardziej mogę podać przykład opowiadania pt. „Weronika postanawia umrzeć”. Z tych mniej – „Zieloną milę”. I w tym pojedynku wygrywa „Zielona mila”, bo jest napisana tak, że wywodów filozoficznych jest mało, jednak daje więcej do myślenia, niż ta druga książka, w której wszystko podane jest na tacy przez autora. Tam już nie ma czego dodać. W „Zielonej mili” – owszem.

Plusem tej książki są także historie poboczne. Historie innych więźniów, np. Francuza, który spalił żywcem sześć osób, a w więzieniu zaprzyjaźnił się z … myszką. Książka pozwala na wgłębienie się w umysły morderców, ale i także pracowników więzienia.

Na pewno warto obejrzeć także ekranizację powieści, która bardzo mnie zaskoczyła z dwóch powodów. Po pierwsze – jest dokładna. Każdy wątek w filmie jest dokładnie wyciągnięty z książki. To mi się naprawdę podobało, bo jest to rzadkością. Nie było ingerencji reżysera w fabułę. Dokładnie odwzorował każdy szczegół i uważam, że wykonał świetną robotę, niż miałby coś zmienić. Byłem bardzo zaskoczony, bo oglądając film przypominałem sobie fragment z książki.


Po drugie – ekranizacja jest lepsza. Nie wierzę, że to piszę! Wyznaję zasadę, że książka zawsze będzie lepsza od filmu, a tu się trafia „Zielona mila” i psuje wszystko. Film wywołał u mnie podobne emocje, jednak jakaś magia ukryła się w tym filmie, a w książce tego zabrakło, lecz nadal jest genialna. Bardziej to zobrazuję i napiszę, że książka dostaje ode mnie milion punktów, a film milion i jeden punkt J.
 A jakie jest Wasze zdanie?

Jestem zmęczony, szefie. Zmęczony wędrówką, samotnie jak jaskółka w deszczu. Zmęczony tym, że nigdy nie miałem przyjaciela, żeby powiedział mi skąd, gdzie i dlaczego idziemy. Głównie zmęczony tym, jacy ludzie są dla siebie. Zmęczony jestem bólem na świecie, który czuję i słyszę... Codziennie... Za dużo tego. To tak, jakbym miał w głowie kawałki szkła. Przez cały czas.

7 komentarzy:

  1. Nie czytałam książki, za to film oglądałam chyba ze trzy razy. Uwielbiam go! Nie ważne ile razy jeszcze go obejrzę, jestem w pełni przekonana, że wywoła u mnie te same emocje.
    Cała fabuła jest bardzo wciągająca i w pewien sposób głęboka. Uczy nas, że nie można oceniać ludzi po pierwszym wrażeniu, czy też wyglądzie.
    Jak już mówiłam, książki nie czytałam, z kolei film polecam z całego serca!

    Co do recenzji, to nie wgłębiłeś się za bardzo w treść, ale potrafiłeś zaciekawić czytelnika :)
    Wielkie brawa.

    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, no i polecam przeczytać książkę! :)

      Usuń
  2. Przeczytałam już kilka książek Kinga i bez dłuższego zastanowienia mogę stwierdzić, że "Zielona Mila" jest najlepsza:) Zgadzam się z Tobą, książka daje wile do myślenia. Znajduje się w pierwszej trójce książek, które zmusiły mnie do najgłębszych przemyśleń(: Jednak nie zgadzam się z tym, że film jest lepszy. Nie mówię, że jest zły - wręcz przeciwnie! Jest genialny, bardzo działa na emocje. W porównaniu do innych ekranizacji książkowych podoba mi się trzy razy bardziej:D Jednak nie mogę powiedzieć, że jest lepszy od książki (:
    A recenzja napisana bardzo dobrze, nie jest za długa, ale znajduje się w niej wszystko co potrzebne, żeby zachęcić czytelnika:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam ekranizację, książkę też przeczytam, bo bardzo lubię Kinga. Dodaję do mojej listy blogów :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam książki, ale oglądałam film i muszę przyznać, że jest świetny.
    Daje do myślenia i za każdym razem, kiedy go oglądam, wzbudza we mnie wielkie emocje.

    A co do recenzji; zgodzę się z poprzednikami, krótka, ale dobrze napisana. Skupia uwagę na najważniejszych sprawach i na pewno zachęca do sięgnięcia po tę książkę. Mimo iż oglądałam film, z chęcią ją przeczytam. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od dawna planuję przeczytać tą książkę, ale nie w bibliotece są na nią długie kolejki. Czekam i czekam, może w końcu się doczekam :) Recenzja na wysokim poziomie, jak zawsze z resztą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałem książki, ale oglądałem film. Wielkie emocje, daje do myślenia, świetny!
    Recenzja dość krótka, ale jak zwykle świetnie napisana : D
    Pozdrawiam, Feniks

    OdpowiedzUsuń