19 lipca 2013

Malcolm Rose - "Ślady: Winny niewinny"

Kolejna recenzja ode mnie! Jest za gorąco, by normalnie funkcjonować, więc zachęcam do czytania mojej opinii :)

„Luke Harding właśnie zdał końcowy egzamin z kryminalistyki jako najmłodszy uczeń w historii szkoły i zdobył pełne uprawnienia detektywa. Jeszcze tego samego dnia Malk - jego mobilny asystent legalno-kryminalistyczny wezwał go do prowadzenia śledztwa w sprawie morderstwa. Student z uczelni Luke`a został zastrzelony z łuku. Wszystkie dowody wskazują na to, że zabójcą jest sam Luke.”

To mówi nam okładka. Zachęcające, prawda?

Sięgnąłem po tę książkę, bo chciałem przeczytać coś detektywistycznego. „Kryminalna seria science fiction dla młodzieży” była do tego idealna.  Książka ma ponad 200 stron i napisana jest dużą (jak dla mnie za dużą, bo nie lubię czegoś takiego w książkach. Wolałbym mniej stron i normalną czcionkę) czcionką. Historię rozpoczyna moment zdawania egzaminu przez głównego bohatera – Luke’a.

Oto, czego dowiedziałem się z książki o głównym bohaterze. Imię i nazwisko – to wiadomo było od streszczenia z tyłu. Wiem, że kocha swoją przyjaciółkę i bardzo dobrze się uczy. Nic więcej – okej, może nie skupiamy się na szczegółach, ale opisy typu budowa, kolor włosów mogłyby być, bo nie można wyobrazić sobie fabuły.  Tak samo z ofiarami i mordercą. Gdy czytałem koniec książki i miało się wyjaśnić, kto zabijał. To nagle było nazwisko, a moja reakcja – „Kto to jest?!”.

Akcja książki dzieje się w przyszłości. To jest pewne, bo nasz detektyw ma za pomocnika maszynę, z którą można rozmawiać, a ona sama może zastąpić wszystkie przyrządy laboratoryjne świata. Gdzieś w połowie możemy się dowiedzieć, że Luke nie uczy się w normalnej szkole. To jakieś więzienie, a główny bohater nie widział swojej rodziny od wstąpienia do szkoły. Po zakończeniu edukacji w owej placówce, osoba wykonuje swój zawód i ma przydzieloną osobę do współpracy. Nie wiem, jak daleko sięgały granice tej współpracy, bo też jest fragment, gdzie przyjaciółce Luke’a przydzielono jakiegoś tam chłopaka, a główny bohater jest zazdrosny. Gdy Luke dostaję koleżankę do współpracy, Jade (przyjaciółka) każe mu się z nią poznać prywatnie.

Książkę polecam tym osobom, których interesuje zawód detektywa i także praca kryminologa. Tym, którzy lubią czytać rozdział o tym, że Luke znalazł ofiarę a następnie dowiadywać się jakie badania wykonał jedno po drugim (przepraszam, to jego robot wykonał za niego).

Ta lektura dokładnie pokazuje, że nie powinno oceniać się książki po okładce. Okładka mi się nie podoba, jednak oprawa graficzna wewnątrz ksiązki jest świetna.  Nazwa każdego rozdziału napisana jest czcionką a’la maszyna do pisania, a obok rysunek DNA. Na każdej prawej stronie jest strzała. To taka forma zabawy, gdzie rysuje się coś na kilku kartkach, a kiedy szybko przerzucamy strony o rysunek się porusza. I strzała się porusza! Wow, bardziej ciekawe niż fabuła!

Podsumowując – książka mi się nie podobała. Nie wciąga i raczej nie sięgnę po kolejne części. By naprawdę zrozumieć trzeba się mocno skupić i zapamiętywać każdego bohatera itp. To nie jest lektura szkolna, więc… zostawiam bez komentarza. Przygody głównego bohatera nie są nawet ciekawe. Oczywiście, mają jakąś spójność ze sobą (zagadka, rozwiązywanie) jak w każdej książce detektywistycznej, jednak mnie osobiście znudziła. Czytałem ją przez trzy wieczory do snu i sprawiała, że spać chciało mi się jeszcze bardziej.

7 komentarzy:

  1. nie poszukujecie może osób chętnych do prowadzenia bloga razem z Wami? :) czytam naprawdę mnóóóstwo książek a pisanie recenzji to jedna z tych rzeczy, które naprawdę lubię i przede wszystkim - potrafię :)

    a co do samej książki - także miałam mieszane uczucia. samo rozwiązanie nie do końca się kleiło - ciężko tak idealnie wytrzeć strzałę, aby został na niej tylko JEDEN odcisk palca - te zwykle, przy częstszym używaniu, na siebie nachodzą. nie do końca prawdopodobne wyjaśnienie to jest jedna z tych rzeczy, które mnie niestety niemiłosiernie irytują. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka ogolnie mnie nie zaiteresowala juz po samym opisie. Tak sobie mysle, ze jednak moje reakcja byla by taka sama i ta "ruszajaca sie" strzala, porwala moje serce bardziej niz fabula :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja recenzja strasznie mnie zachęciła! :D
    muszę poszukać w bibliotece :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam "Winny niewinny", ale za to czytałam "Zaginiony pocisk" drugą część serii "Ślady". "Zaginiony pocisk" znalazłam przypadkowo w bibliotece i już po pierwszych stronach wiedziałam, że książka ta nie zwali mnie z nóg. Dobrnęłam jakoś do końca i byłam totalnie zdezorientowana i zniesmaczona.
    Twoja recenzja jak dla mnie świetna, dobrze ująłeś wszystkie minusy:)
    + Genialne nutka w tle (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zachęciła mnie Twoja recenzja :) Mam rozumieć, że na samym końcu mordercą okazał się ktoś nieznany? Bez sensu :)

    Widzę, że ktoś już Wam polecił Trylogię Czarnego Maga - chciałam się przyłączyć do tego. Uwielbiam ją! Zdecydowanie najlepsza praca Trudi Canavan, chociaż inne jej książki są również ciekawe :)
    Z książek, których nie macie w poleconych mogłabym podać "Thor" Wolfganga Hohlbeina, "Zaklęci" Grahama Mastertona czy "Intensywność" Deana Koontza - jedne z moich ulubionych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, gdy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę tej książki, bardzo mnie zachęciła, zwłaszcza, że tytuł jest dość tajemniczy. "Winny niewinny"... Spodziewałem się szczerze lepszej recenzji, jednak widzę, że notka przerosła książkę. Po dokładnych wypisanych informacjach nie widzę już takiej samej ciekawej książki.
    Co do recenzji: świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam pierwszą i drugą część tej serii (podobno są jeszcze inne ale nie natknęłam się na nie w żadnej księgarni) i nie do końca zgadzam się z Twoją opinią. Może brakowało kilku opisów, jednak to co mówisz że jest niewyjaśnione ja zrozumiałam (może po prostu do mnie jakoś bardziej trafiają tego typu książki). Czyta się ją szybko i jest całkiem ciekawa jeśli ktoś lubi takie klimaty. A ja lubię. Zaciekawiły mnie przygody głównego bohatera. Faktem jest jednak to, że jest to książka typowo młodzieżowa. Nie pamiętam aż tylu szczegółów bo czytałam ją ponad rok temu, ale miałam pozytywne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń