11 lipca 2013

Katherine Parker - „Moja babcia ma chłopaka“

Jest to książka, którą dostałam sześć lat temu od dziadka na imieniny. Kilka dni temu znalazłam ją na działce i postanowiłam przeczytać i zrecenzować. Kiedyś ją zaczynałam, ale nie byłam pewna, czy przeczytałam całą. Teraz, kiedy już ją przeczytałam, okazało się, że jednak kiedyś już ją czytałam. Mimo, że jest to typowa książka dla dziewczyn, wkraczających dopiero w nastoletnie życie, jest naprawdę przyjemna.

Tytuł: „Moja babcia ma chłopaka“ ; Autor: Katherine Parker ; Wydawnictwo: Elf ; Liczba stron: 126 ; Gatunek: młodzieżowe ;

Już okładka informuje o tym, że jest to książka „nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty“, ale ja nie do końca się z tym zgadzam.
Faktycznie jest to książka, która spodoba się małolatom, ale to nie znaczy, że nie spodoba się również starszym czytelnikom.
Jest krótka, czyta się ją szybko. Idealna, kiedy ma się ochotę na coś lekkiego, niezbyt skomplikowanego, ale całkiem fajnego.

Jest to historia dziewczyny o imieniu Tobago. Dziewczyny, która uważa, że wszyscy członkowie jej rodziny, bez wyjątku, to totalni wariaci. Nie jest to typowa Amerykańska rodzina, jaką chciałaby mieć główna bohaterka, ale zupełnie zwariowana, nietuzinkowa familia. To z ich winy, według Tobago, jej poprzedni chłopak po wizycie w jej domu już więcej się z nią nie spotkał. Czy teraz odważy się przyprowadzić do domu Clive’a, na którym naprawdę jej zależy? Czy zaryzykuje swój związek, aby rodzina mogła go poznać?

Mimo, że raczej wolę książki, w których aż może się zakręcić w głowie od nieustającej, zmiennej akcji, morderstw, ukrytych zbrodni, to ta książka była pozytywną odmianą.

Narracja jest pierwszoosobowa, co w tym wypadku doskonale pasuje - poznajemy tok myślenia głównej bohaterki, jej pragnienia, wątpliwości, niejednokrotnie sprzeczne emocje. Nie ma zbyt wielu dłużących się opisów, ale nie ma co się dziwić, w końcu jest to książka dla osób, głównie dziewczyn, które dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem i niewątpliwie jest to dobry start.

Wiem, że większość z Was zapewne wybrałaby ambitniejsze książki, tak, jak ja, ale może warto czasem wzbogacić listę przeczytanych książek o jakąś odmianę?
Książeczka jest lekka (dosłownie i w przenośni) i zabawna. Nie dłuży się, wciąga. Nadaje się na jeden wieczór, jedną „posiadówę“ z książką. Szczególnie, kiedy potrzeba się troszeczkę „odmóżdżyć“, albo kiedy nie macie chęci skupiać się bardzo na tym, co czytacie - po prostu potrzebujecie treści, która z łatwością się przyswaja.

Ciekawa jestem Waszych opinii, szczególnie, że jest to bardzo nietypowa jak na nas, na mnie recenzja.

I proszę, aby każdy, kto przeczyta zostawił po sobie jakikolwiek ślad. Jeśli nie masz pomysłu na komentarze, czy nie umiesz ich pisać - podpisz się. Dlaczego? Jestem po prostu ciekawa ile osób czyta nasze recenzje. Z góry dziękuję.


10 komentarzy:

  1. Nie mam pomysły na komentarz, więc się podpisuję :)
    Pozdrawiam, Skrzat

    OdpowiedzUsuń
  2. A JA MAM POMYSŁ NA KOMENTARZ, HA! :)
    przede wszystkim, książka ma dziwny i nietypowy tytuł, który jednak mimo wszystko (bynajmniej mnie) zachęciłby do przeczytania tej oto książki :D

    ogólnie też gustuję w "cięższych" powieściach, nieco psychologicznych i takich, które zmuszają mnie do jakiejś refleksji i wywołują dreszczyk emocji. jednak myśl, że mogę wziąć taką lekką książkę do ogrodu na huśtawkę, zrobić sobie kawę waniliową i zacząć czytać, jest też całkiem przyjemna. dlatego chyba pora w coś takiego zainwestować - a raczej wtedy, gdy przybędzie mi trochę gotówki :D

    dobra recenzja, nastrojowa :P
    pozdrawiam, andzik :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przede wszystkim, to książka jest bardzo lekka i dla dzieciaków, ale nie tylko ;) ma się łatwo czytać i przyciągać tytułem. Jest naprawdę fajna, godna Waszego czasu.
      Waniliową? Jaką waniliową? Też chcę :D
      Pożyczę ;p tylko po nią przyjdź.

      Dzięki, że na Twój komentarz zawsze mogę liczyć :D Oby więcej takich osób :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja nigdy nie mam pomysłów, ale zawsze czytam i staram się coś naskrobać bo wiem ile to znaczy :)
    Powiem szczerze, że zaciekawiłaś mnie tą książką, zwłaszcza tytuł przypadł mi do gustu. Jest oryginalny i jakby... kontrowersyjny :D
    Myślę, że masz rację pisząc, że jest to książka na wieczory kiedy naprawdę nie mamy ochoty się na niczym skupić. Myślę, że właśnie w jeden z takim wieczorów zasięgnę po tę krótką opowieść :)
    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bardzo dużo znaczy, motywuje...
      Prawda? Bywają takie dni, kiedy chcemy po prostu przeczytać coś lekkiego, nie koniecznie rozmyślać nad treścią, a po prostu się oderwać. I mimo, że wolę ambitniejsze książki, takimi również nie pogardzę :)
      Jak już po nią sięgniesz, to z chęcią poznam Twoją opinię ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Czytam ;D
    Zapraszam do mnie: http://lily-vs-james.blogspot.com/
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jak mając jakieś 11 lat uwielbiałam takie książki:) Jestem Ci wdzięczna, że odbiegłaś trochę od Waszych zwyczajów, bo zazwyczaj piszecie recenzje zupełnie innych książek. Dzięki Twojej recenzji mogłam wrócić na chwilkę do tamtych czasów (:
    Nadal czasem lubię sięgać po taki typ książek. Na pozór banalne, a jednak mają w sobie coś wciągającego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam kilkanaście książek z tej serii, ale miałam wtedy z 11, 12 lat. Chyba najlepsza to "Dalej niż diabeł mówi dobranoc". Niektóre jednak były fatalne i mimo, że były króciutkie to większości nie doczytałam. :) Tej książki już nie pamiętam - nie wiem, czy mi się podobała czy nie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam prawie całą serię "Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty" :)
    Czytałam, kiedy miałam krótką chwilę czasu, kiedy chciałam się odprężyć i tak jak napisałaś "odmóżdżyć" :)
    Ta książka jakoś specjalnie mi się nie spodobała :P
    Jednak kocham np. "Orchidee też się śmieją", czy "P.S. Kocham cię" :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://zaczytana-iadala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń