25 czerwca 2013

Recenzja bloga #7; http://thewantedstory.blog.pl/

Witajcie. 
Dziś na tapecie - The Wanted.

Przejdźmy do rzeczy. Jeśli chodzi o adres, to nie jest on wybitnie kreatywny, natomiast mówi już na samym początku, czego blog dotyczy. Tło, bo szablonem tego chyba nazwać nie można, zdecydowanie rozprasza uwagę. Tego typu sklejanie zdjęć nie jest dobre. Kolory pasują do siebie, i chyba tylko to ratuje wygląd tego bloga.
Zakładek czy podstron nie znalazłam, opisu bohaterów też nie. Być może przydałyby się, ale nie mogę za to za bardzo skrytykować autorki - sama na swoim blogu ich nie posiadam.
Z prawej strony widzimy "najnowsze wpisy", a tuż pod nimi archiwum. Na dobrą sprawę reszta gadżetów, która się tam znajduje nie jest potrzebna. Wracając do archiwum - nie jest wystarczająco czytelne.

Bardzo razi mnie fakt, że niezależnie, czy autorka wrzuca kolejny rozdział historii, imagin'a, czy piosenki, nadaje notce kolejny numer. Błąd! Jeśli coś nie jest związane z samą historią powinno mieć odznaczający się na swój sposób tytuł! W ten sposób niestety nie jest to dobre do ogarnięcia.

Historia pisana jest... W drugiej osobie, co jest bardzo zaskakujące, nietypowe. Dziwnie się czyta coś, co informuje Cię, że "byłaś ubrana w to (...) zrobiłaś coś innego". A co, jeśli czyta to chłopak? Może to mało prawdopodobne, ale z tym również trzeba się liczyć.
Rozdziały są bardzo krótkie, właściwie jeszcze nie zacznę dobrze czytać, a już się kończą. Autorka skacze z tematu na temat, mam wrażenie, że rozdziały nijak się nie łączą - każdy opisuje jakieś inne wydarzenie. Zazwyczaj bez żadnego odniesienia czasowego, nic.

To, co się dzieje jest nieprawdopodobne. Drobna dziewczyna uderza ochroniarza i wpada za scenę do zespołu? 1. Jej cios nawet nie wzruszyłby ochroniarza. 2. Ochroniarzy na pewno jest więcej.
Ale dalej - wpada za scenę i przychodzi ochroniarz. Zespół broni ją przed nim? No halo, widzą dziewczynę pierwszy raz - psychofanka? Według mnie jak najbardziej.
I to nie jest jedyna z takich sytuacji. Ale koniec o fabule.

Błędów ortograficznych jest niewiele, za to stylistycznych, składniowych, językowych - bardzo dużo. Nawet jak na tak krótkie rozdziały. 
Styl pisania, jak już wspomniałam, nie jest najlepszy, głównie ze względu na narrację. Mało treści, prawie zupełny brak opisów. A co za tym idzie - nie wciąga, wręcz przeciwnie, treść przemyka gdzieś między palcami. Żeby zapamiętać coś z treści trzeba by się skupić. Innymi słowy - totalny odmóżdżacz. Niby zajmuje czas, ale nic z niego nie zostaje. Nie wnosi nic nowego, pociągającego do mojego życia.

Przejdźmy więc do podsumowania, rad.
Droga autorko: zmień narrację! W coś takiego naprawdę ciężko się wciągnąć. Dłuższe opisy, proszę. W ogóle jakiekolwiek opisy! Uczucia, otoczenie, zachowania! To właśnie powinna być kwintesencja historii! Różne tytuły dla różnego rodzaju wpisów. I oczywiście to, o czym już wspomniałam.
Powodzenia w dalszym pisaniu życzę z całego serca.

1. Adres bloga - 3/5 pkt 
2. Wygląd bloga - 3/10 pkt
3. Treść bloga
  • błędy - 2/5 pkt
  • styl pisania - 3/10 pkt
  • fabuła opowiadania - 3/20 pkt
4. Całokształt - 3/10 pkt
 PUNKTY: 17/60


7 komentarzy:

  1. Kolejna surowa ocena :D
    Lubię czytać Wasze recenzje, może nie zawsze się z nimi zgadzam, ale bardzo mnie wciągają ;)
    Przyczepię się jednak do narracji :D Nie wiem kiedy czytałaś jej bloga, ale przed chwilą na niego weszłam i przejrzałam dwie ostatnie notki na pierwszej stronie. Ostatnia jest z 18 czerwca, a oby dwie są w narracji pierwszo-, a nie drugoosobowej :D
    Wygląd nie jest aż tak rażący, ale zgadzam się co do małej ilości opisów i długości rozdziałów.

    Bądź co bądź, czekam z niecierpliwością na kolejną recenzję :D

    Pozdrawiam,
    DiaMent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, jak już wspomniałam - odmóżdżyło mnie to. I jak na początku zauważyłam taką, to już dalej nie zwracałam na to uwagi.
      Niestety.

      Usuń
  2. Szczera, prawdziwa opinia. Kocham twoje recenzje ♥ Bardzo fajnie to robisz, przyjemnie się to czyta i skutecznie zachęcasz lub zniechęcasz do czytania bloga. Fajne jest też to,że pokazujesz te błędy autorom i mają możliwość poprawienia ich :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie! Chyba nie znacie pojęć podstawowych dla fangirlingu! Prawdziwy imagin MUSI być napisany w drugiej osobie! Inaczej nie jest imaginem.
    Wiecie, skąd się wzięła ta nazwa? Od angielskiego słowa "Imagine", od którego zaczynają się wszystkie imaginy w tym języku.
    Przepraszam za te wykrzykniki, ale się zbulwersowałam, że ludzie nie wiedzą, o co chodzi, a i tak oceniają surowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chodzi o to, że to był początek całej historii. Gdyby to był imagin, to bym się nie przyczepiła. Poza tym do tego dochodzi fakt, że autorka bloga nie daje żadnego rozróżnienia do normalnych wpisów dotyczących historii, a tych gdzie jest imagin.
      Jeśli coś pochrzaniłam, to przepraszam ;)

      Usuń
    2. Rozumiem, że to jakieś Imagine czy coś ale zacznijmy od podstawowej rzeczy... Kto ma być odbiorcą tego bloga, psychofanki (tak to na razie określmy) czy zwykły człowiek, potencjalny odbiorca, ktoś kto kojarzy zespół i przypadkowo trafia na takiego bloga. W takiej sytuacji ta druga osoba w 90% przypadków wędruje na inną stronę... i w ten sposób można zapomnieć o czytelniku. Mam nadzieję, że udało mi się w tych kilku zdaniach zawrzeć moją myśl. Nie potępiam jednak nikogo za takie postępowanie- wolna wola, jednak moim zdaniem warto skorzystać z życzliwej rady recenzentki :)

      Usuń
  4. Surowa recenzja, ale szczera. Co do wyglądu zgodzę się. Rozprasza. Stylistycznie też mi się to nie klei. Nie wczytywałam się w to, bo to nie moja bajka ^^ Czekam na recenzje mojego bloga. Trochę się jej boję, ale chyba nie będzie tak źle :3

    OdpowiedzUsuń