8 maja 2013

Recenzja bloga #2; http://taboo-love.blogspot.com/

Co prawda nie ja miałam oceniać ten blog, ale Ann zażyczyła sobie, żeby recenzja na nią czekała, jak wróci z matury, więc... Po prostu pozwoliła mi zająć się tym, jako że na liście figuruje jako drugi i jest krótszy od tego, który miałam ocenić jako kolejny. Więc... zaczynajmy.

Autorką tego bloga, tak jak i tego poprzedniego jest Papryczka Chili.
Blog natomiast - jak sama nazwa wskazuje - jest o zakazanej miłości. (Taboo Love)

Adres już na samym początku zachęca nas do zagłębienia się w lekturę, nie da się ukryć, że przyciąga uwagę. Jest również dość oryginalny. 
Również cytat, który widzimy na samej górze mówi nam bardzo wiele.

"Warto jest kochać zakazany owoc, dla samego posmaku miłości"
 A teraz parę słów o szablonie - jest ciemny, co już u mnie bardzo zapunktowało. Troszkę mroczny i zdecydowanie klimatyczny. Od razu mówi nam o kim opowiada historia, a mianowicie o Hermionie i Severusie. Tak, to kolejna historia oparta o bestsellery J.K. - czyli coś, co uwielbiamy. Nie każde jednak są dobre, ale myślę, że Papryczka jest mistrzynią w tym, co robi. Mam nadzieję, że czytając się nie zawiodę. Czy to opowiadanie jest tak dobre, jak to na drugim blogu? Na to liczę.
I ten szablon zawiera z boku listę podstron, które w tym wypadku mają bardzo ciekawe, magiczne nazwy, takie jak np. "Dziurawy kocioł", czy "Myślodsiewnia". Bardzo dobrze pomyślane, gratuluję pomysłu! No i cieszę się, że postaci są opisane - jako że różnią się nieco od oryginałów.
Dalej widzimy jeszcze apel do czytelników z prośbą o komentarze (jak można odmówić?), liczbę wyświetleń i schowany shoutbox! Zdecydowanie trochę za nisko, jak na mój gust. Myślę,  ze powinien znajdować się nieco wyżej, aby był widoczny od razu.
Na blogu znajduje się również odtwarzacz z muzyką z HP. Doskonały pomysł, ale tu również pojawia się moja uwaga - niektóre kawałki nieco zagłuszają myśli.

Już na wstępie autorka oznajmia, że jej historia jest ciągiem dalszym, tej opisanej przez Rowling, ale nie od ostatniej części, tylko od części szóstej, ponieważ przygody bohaterów na ostatnim roku opisuje sama, wg własnej koncepcji - i chwała jej za to, liczę na to, że chociaż część naszych ulubionych bohaterów, która w książkach zginęła, tutaj przeżyje!

Nuda, nuda, nuda - jak zawsze prawie nie ma błędów stylistycznych, składniowych i takich tam. Ortograficznych również nie znajduję. Co jakiś czas tylko jakaś literówka, ale jakie to ma znaczenie? Żadne, w końcu każdemu się może zdarzyć.
Po raz kolejny zaskakuje mnie lekkość, z jaką Papryczka pisze swoje opowiadania. Dużo doskonałych dialogów, ale i wiele części opisowych. To wszystko jest tak doskonale zrównoważone, że zakrawa na profesjonalizm. Tekst jest bardzo emocjonalny i bardzo do mnie trafia. Ba, wręcz do mnie "przemawia". Wciąga, zachwyca i nie pozwala się oderwać. Czyli to, co "tygryski lubią najbardziej".
Notki są długie, ale nie stają się przez to nudne! To nie jest jakieś tam "lanie wody", tylko nieustająca akcja.
W całej historii przewijają się wątki erotyczne, ale nie tylko. Treść nie skupia się tylko na dwójce głównych bohaterów, za co jestem bardzo wdzięczna, bo przecież chyba wszyscy chcemy wiedzieć, co dzieje się z osobami z otoczenia?
Jeszcze tylko więcej opisów przyrody, tego, jak bohaterowie postrzegają świat dookoła - bo przecież każde z nich ma inne wyobrażenie.
Na początku były miejsca, gdzie chwilami się gubiłam, nie miałam pewności kogo autorka ma na myśli... Ale to nic, jakoś dałam radę ;)
Było trochę powtórzeń, np. w scenach z dyrektorką. Zawsze w wypowiedziach, opisach określana była jako "dyrektorka" właśnie. W bardzo krótkich fragmentach kilkakrotnie - a przecież ma chyba jakieś nazwisko, prawda?! Na razie jeszcze jednak nie odkryłam jakie, bo w tekście nie było to zaznaczone. Mam jednak swoje podejrzenia, które myślę, że są dobre.

Jeśli zaś chodzi o fabułę... Autorka dąży do happy endu, jednak jakiekolwiek inne zakończenie tej historii, po uwzględnieniu przeżyć i bagażu doświadczeń bohaterów, byłoby po prostu nieludzkie. I mimo, że szczęśliwe zakończenia są dość oklepane, to w tym wypadku jest bardzo uzasadnione i pożądane.
Jak to się wszystko zaczyna? Panna Granger, wraz z ekipą dołącza do Zakonu Feniksa. Jej zadaniem jest przygotowanie Hogwartu do Ostatniej Bitwy pod względem zasobów eliksirów. Przyjeżdża do zamku na tydzień przed rozpoczęciem roku, by wziąć się do pracy. Tuż przed pierwszym września okazuje się, że powraca Mistrz Eliksirów - Zakon dowiedział się prawdy o śmierci Dumbledore'a. Uczennica jest przerażona faktem, że czas pozalekcyjny będzie musiała spędzać ze znienawidzonym nauczycielem. Jak z tego narodzi się miłość? Jak Hermionie uda się znaleźć drogę do serca Severusa? Zapewne będzie to droga przez mękę. W końcu jak można przełamać się przez grubiaństwo, chamstwo i nienawiść Nietoperza? 

Przekonajcie się sami, polecam!

A teraz czas na ocenę.


1. Adres bloga - 4/5 pkt 
2. Wygląd bloga - 9/10 pkt
3. Treść bloga
  • błędy (poprawność?) - 4/5 pkt
  • styl pisania - 10/10 pkt
  • fabuła opowiadania - 19/20 pkt
4. Całokształt - 9/10 pkt


PUNKTY: 55/60
OCENA: WYBITNY




PS. Ann podesłała mi piosenkę, której tekst doskonale pasuje do historii ;)
Sam Tsui - Me Without You

"No, I don't understand
How I held it together before I could hold your hand
And I can't, I can't recall
If I knew who I was before you knew me
Flaws and all"

3 komentarze:

  1. Coś mi się wydaje, że ocenisz wszystkie zgłoszone blogi, żebym mogła poczytać tak zachęcające recenzje :) . A potem oczywiście te blogi, bo zapowiada się mega ciekawie.

    Serio, nie będę się brała za ocenę blogów, bo jeszcze obniżę poziom, albo za bardzo kogoś skrytykuję. Świetnie Ci idzie, siostra :)

    I gratuluję Papryczce. Wpasować się w styl Eve to nie jest prosta sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie piszesz, ale nie mogę się doczekać recenzji książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tym blogu słyszałem dosyć dawno ;)

    OdpowiedzUsuń