15 maja 2016

Thomas Arnold - Tetragon

Tytuł: Tetragon;
Autor: Thomas Arnold;
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza Vectra;
Liczba stron: 408;
Gatunek: thriller/kryminał;

video


Tetragon to trzecia książka autora, kryjącego się pod pseudonimem Thomas Arnold. Jako pierwsza, w 2013 roku ukazała się "Anestezja", która od razu trafiła na półkę z moimi ulubionymi książkami. Na kolejną powieść, "33 dni prawdy" musieliśmy czekać prawie dwa lata, ale było warto! "Tetragon" ukazał się nieco ponad pół roku później, w październiku 2015r. I choć książki nie są jeszcze bardzo znane, nawet u nas - trzymają światowy poziom.

Syn wiceszefa policji znika w podejrzanych okolicznościach, a na miejscu domniemanej zbrodni technicy znajdują ślady jego krwi. Rozpoczyna się pozornie typowe śledztwo, które szybko spowija mgła niejasności, gdy na jaw wychodzą dziwne zachowania Erica McAleera oraz tożsamość mężczyzny, z którym spotkał się tuż przed zniknięciem. Podczas przeszukania mieszkania, James Adams – detektyw z wydziału zabójstw w Cleveland – znajduje dziwnego, martwego owada. Niecodzienne odkrycie postanawia skonsultować z entomologiem, który uświadamia mu, że przypadki nie istnieją.
W tym samym czasie młodszy kolega Adamsa zza ściany – detektyw David Ross - zostaje przydzielony do zbadania zwłok porzuconych w kolejowym magazynie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara nie żyła już od kilku miesięcy, ale nikt nie potrafi wyjaśnić, jak się tam znalazła. Podczas sekcji patolog znajduje w ciele nieboszczyka szereg toksyn, które składem przypominają jad pewnego pajęczaka.
Detektywi nie przypuszczają, że z dnia na dzień pozostaje coraz mniej czasu, a każdy ich krok jest poddawany skrupulatnej analizie. Nie mają też pojęcia, o jaką stawkę toczy się gra, w którą ktoś każe im grać. Dopiero po zniknięciu samego kapitana - Arthura Goldwyna – wszyscy zaczynają zadawać sobie pytanie: co tak naprawdę się dzieje?

W "Tetragonie" już od pierwszych stron akcja jest dość szybka. Zaginięcie syna wiceszefa policji, niekompletne dowody na miejscu zbrodni, a później tajemnicze morderstwa to i tak niewielka część tego z czym muszą zmierzyć się detektywi z wydziału zabójstw w Cleveland - to dopiero początek. Zniknięcie kapitana Goldwyna sprawia, że sytuacja robi się jeszcze poważniejsza. Do samego końca książki autor trzyma w napięciu i nawet wtedy, kiedy już trochę nam odpuszcza, kiedy wydawałoby się, że to już koniec, że wszystko już wiemy i niczym więcej nie można nas zaskoczyć... Nie możemy bardziej się mylić. To tylko cisza przed ostateczną burzą. Niezliczona ilość wątków, które wydają się zupełnie ze sobą niezwiązane, na koniec splatają się w jedną całość. I mimo, że temat poruszany przez autora jest już dość oklepany i nawiązywało do niego wielu pisarzy, to Thomas Arnold tworzy coś swojego i nowego. Uwielbiam takie mroczne klimaty, tak samo jak twórczość tego autora, i właśnie dlatego książka pochłonęła mnie zupełnie - podobnie jak dwie poprzednie.


W "Tetragonie" nie mogło oczywiście zabraknąć moich ulubionych detektywów, Adamsa i Rossa. Już przy okazji poprzedniej książki, "33 dni prawdy", wspominałam, że są to świetnie skonstruowane postaci i tego będę się trzymać. James Adams - dokładny i skrupulatny, dbający o to, żeby cała sprawa przebiegała zgodnie z procedurami, spokojny i lubiący papierkową robotę, oraz jego zupełne przeciwieństwo, David Ross - wiecznie spóźniony, chaotyczny, unikający siedzenia za biurkiem jak tylko może. Duet idealny czy mieszanka wybuchowa? Tego zdradzić nie mogę, zachęcam jednak do zagłębienia się w lekturę.

Książka pokazuje między innymi jak daleko człowiek jest zdolny się posunąć, by chronić swoich najbliższych, albo wręcz przeciwnie - jak bardzo przedkłada ukrycie swoich sekretów przed światem, ponad swoich najbliższych. Nie zabrakło tu również wątku miłosnego, chociaż nie był on niestety rozwinięty wystarczająco, by zaspokoić moją ciekawość. Mam nadzieję, że następnym razem Pan Arnold jeszcze bardziej zagłębi się w życie prywatne bohaterów, bo na razie zdradza niewiele, powodując tym samym ogromny niedosyt.

I na koniec jeszcze kilka słów na temat okładki, która, przynajmniej mnie, zachwyciła, zanim jeszcze zagłębiłam się w treść książki. Niezwykle klimatyczna, tajemnicza, nawet trochę mroczna... I jak się okazało później - bardzo nawiązująca do treści. Strasznie ubolewam nad tym, że została zniszczona przez listonosza, który uparł się wsadzić ją do skrzynki. Mimo to jednak, niesamowicie prezentuje się na półce koło pozostałych książek Thomasa Arnolda. Z niecierpliwością czekam, aż dołączą do nich kolejne, a do tych na pewno będę wracać!


21 października 2015

Robert M. Wegner – Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe

Robert M. Wegner to polski pisarz fantasy, debiutujący w roku 2002 opowiadaniem "Ostatni lot Nocnego Kowboja". Na swoim koncie ma już cztery książki, osadzone w Meekhanie, stworzonym przez niego świecie. (meekhan.com)

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe;
Autor: Robert M. Wegner;
Liczba stron: 567;
Wydawnictwo: Powergraph;
Gatunek: fantasy, science fiction;

Północ. Górska Straż to oddziały najbardziej wytrwałych i honorowych żołnierzy, jakich widziało Imperium. Jeszcze nie zdarzyło się, by coś było w stanie ich powstrzymać. Ale co stanie się, kiedy zmierzyć się będą musieli z czymś dużo gorszym, niż liczniejsze armie nieprzyjaciela?
Południe. Co wydarzy się, kiedy zwykły kupiec z Imperium przyjmie pod swój dach jednego z Issaram? Czy wojownik, któremu przez lata wpajano pewne zasady będzie potrafił sprzeciwić się wszystkiemu w co wierzy w imię miłości? 

W swoim książkowym debiucie, „Opowieści z meekhańskiego pogranicza“, autor tworzy świat, w którym przeplatają się losy ludzi, czarowników oraz Bogów. Jest to świat stworzony od podstaw według wizji autora, świat pełen mroku i grozy, a jednocześnie tajemnic, które nawet najbardziej wybredny czytelnik chciałby poznać.

Jest to pozycja, po którą sięgnęłam z polecenia i mimo tego, że kilka razy miałam ochotę odłożyć ją na później nie zniechęciłam się. Nie żałuję. Czasem zrozumienie autora przychodziło z pewnym trudem, ale kiedy już przebrnie się przez te cięższe momenty, okazuje się, że naprawdę było warto.
Autor zadziwia lekkością pisania, swoją wyobraźnią, a niekiedy i humorem. Potrafi zarówno przerazić, jak i rozbawić czytelnika. Kiedy wymaga tego sytuacja, trzyma w napięciu, sprawiając, że nie można się oderwać od lektury.
U Pana Wegnera spotykamy skrajnie różnych bohaterów. Pojawiają się żołnierze z Górskiej Straży, gotowi poświęcić życie dla swojego narodu bez względu na to, czy walczą z wrogą armią, czy demonami. Cenią sobie honor, są wytrwali i dumni z tego, kim są. Gotowi są zginąć w walce o to, co słuszne, ratując tym samym tysiące niewinnych ludzi.

Poznajemy również lud Issaram, w osobie jednego z członków plemienia. Jest to mężczyzna, kierujący się rygorystycznymi zasadami, który powszechnie uznawany jest za dzikiego i bezwzględnego. Teraz ten Issaram będzie musiał dopasować się do reguł rządzących światem rodziny kupieckiej, do której został przyjęty w charakterze strażnika.

„Opowieści...“ uczą jak ważne są honor i poświęcenie w słusznej sprawie, ale także pokazują, jak zgubnym połączeniem mogą być bezgraniczna, zakazana miłość i wiara w zasady wpajane przez lata. Można w nich znaleźć również wątki polityczne, ale również wiele innych, ciekawych wątków pobocznych.


Jest to książka dla wymagających czytelników lubiących akcję, rozlew krwi, ale i dla tych, którzy lubują się w opowieściach o miłości, czy relacjach międzyludzkich. Moim zdaniem każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Powieść zdecydowanie godna jest polecenia, a ja z chęcią już wkrótce sięgnę po kolejną część, „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód“.



12 października 2015

Gaja Kołodziej - Księżniczka w blasku sławy i cieniu obsesji

Gaja Kołodziej to urodzona w Warszawie 26 latka, która swoje poważniejsze pisarskie przygody rozpoczęła już w gimnazjum. Dzięki temu teraz ma już na koncie siedem książek. Jak możemy się dowiedzieć z jej strony internetowej, jest osobą bardzo aktywną o wszechstronnych zainteresowaniach i w tak młodym wieku osiągnęła już naprawdę wiele. (gajakolodziej.com)

Tytuł: Księżniczka w blasku sławy i cieniu obsesji;
Autor: Gaja Kołodziej;
Liczba stron: 335;
Wydawnictwo: Literary Art Institute
Gatunek: Literatura piękna;

Nadia to była studentka szkoły aktorskiej. Została wyrzucona, bez możliwości powrotu czy dostania się do innej szkoły o tym kierunku. Staje przed życiową decyzją: co dalej? Ma do wyboru pracę w warzywniaku lub rolę znienawidzonej Księżniczki w stacji &TV, postaci stworzonej przez jej babcię, o przygodach której słuchała od najmłodszych lat. Czy w tej sytuacji pieniądze przesądzą o wyborze i czy będzie to dobra decyzja?

"Księżniczka..." to czwarta powieść, która wyszła spod pióra Pani Kołodziej. I po przeczytaniu jej, nigdy nie powiedziałabym, że została napisana przez osobę zaledwie pięć lat starszą ode mnie. Zaskakująco lekki styl pisania sprawia, że kiedy już raz sięgnie się po książkę, ciężko jest ją odłożyć. A to w połączeniu z ciekawą fabułą i niesamowitymi postaciami daje prawdziwe arcydzieło!
Niestety, przyczepić się muszę do okładki, która jako-tako nawiązuje do "blasku sławy", mediów i całej tej otoczki, jednakowoż według mnie zupełnie do fabuły nie pasuje. Jest, można by powiedzieć, zbyt nowoczesna... I więcej zdradzać nie będę - zachęcam do przeczytania.

Narracja jest pierwszoosobowa, w większości są to opisy. Przez prawie całą książkę poznajemy tylko kilka imion, ale jak się okazuje, jest to zabieg celowy. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, w tym przypadku jest to doskonałe rozwiązanie. Postaci są przede wszystkim odtwórcami ról, nie zaś ludźmi. Mówi nam to wiele o głównej bohaterce.
Przyznam szczerze, że to chyba pierwsza taka sytuacja, kiedy zapałałam sympatią do postaci, która jest tak egoistyczna i zadufana w sobie jak Nadia. Zazwyczaj od razu zrażam się do takich postaci. Być może polubiłam ją głównie za jej cięty język lub pasję, z jaką buntuje się przeciw światu, który nie spełnia jej oczekiwań. Mówi to, co myśli, nie przejmując się konsekwencjami, przez co zmaga się z samotnością. Przez większość książki czekałam na moment, kiedy jednak przestanie skupiać się tylko na sobie i co już myślałam, że ten moment właśnie nadchodzi... Okazywało się, że jednak nie. A czy Nadia się zmieniła? Przekonajcie się sami.

Oczywiście jak jest księżniczka, to nie może zabraknąć i księcia. Tym jednak nie bohatera na białym rumaku. Tajemniczy Przystojniak również jest nieidealny, zaskakujący i... No cóż, oczywiście tajemniczy. I chociaż chciałabym się rozpisać na jego temat, to po prostu nie mogę. Nie darowałabym sobie, gdybym popsuła czytelnikom niespodziankę. Powiem jedno: Spodziewajcie się niespodziewanego. Pomogłam?

To dziadek zaproponował babci, żeby przelała swoje opowiadania na papier. Zapewne myślał, że w jakimś stopniu powstrzyma to jej niekończący się potok słów. Niestety, nawet Sąd Ostateczny nie powstrzymałby skłonności babci do paplania bez końca i jestem przekonana, że gdy w końcu stanie u bram nieba, Święty Piotr przepuści ją bez kolejki, byleby tylko nie musieć słuchać jej głosu już nigdy więcej.

Jeśli chodzi o samą fabułę... W większości po prostu nie da się przewidzieć, co stanie się za chwilę. Zgodnie z tytułem oraz opisem książki znajdziemy w niej trochę brutalnej prawdy o sławie i mediach, a także obsesje, romans i wiele, wiele innych ciekawych wątków. Jednak opis w tym przypadku, chociaż zgodny z treścią książki, dotyczy tylko jednej płaszczyzny powieści, a jest ich tu całkiem sporo. Patrząc na książkę i czytając jej opis, spodziewałam się czegoś zupełnie innego, cięższego, bardziej skupionego na tych właśnie kwestiach. Myliłam się, ale byłam tym faktem pozytywnie zaskoczona. Ponadto podczas czytania niejednokrotnie śmiałam się w głos lub miałam łzy w oczach (dobrze, że byłam sama w domu).

Liczne spotkania autorskie i liczba zobowiązań zmusiły babcię do zaprzestania werbalnego wyżywania się na swojej rodzinie (...)


Mam nadzieję, że pojawi się kolejna część "Księżniczki...". Poza tym zamierzam sięgnąć po pozostałe powieści autorki. Jeśli Pani Gaja zawsze pisze tak pomysłowo i wciągająco, to chyba na mojej półce przybędzie kilka pozycji.
Polecam. Zdecydowanie polecam, nie tylko nastolatkom. Lekka, przyjemna, ale i potrafiąca wiele nauczyć historia. Ja z pewnością do niej wrócę – i to nie raz.
A jeśli ktoś już jest po lekturze, to zachęcam do podzielenia się opinią.